|
poniedziałek, 14 maja 2007
Blogerzy lustrują umysł Adama Michnika
Otwórzmy teczki! – to wezwanie redaktora naczelnego „Gazety” zaskoczyło nie tylko część redakcji, ale też wielu internautów. Zdaniem niektórych jego tekst to efekt sobotniej imprezy z okazji 18 urodzin „Gazety”. Inni doszukują się u Adama głębszego planu. Racje Michnika próbuje zrozumieć antylustracyjnie nastawiony Azrael : „Motywacją Adama Michnika jest to, że czas zabrać policji politycznej prawo do manipulacji i szantażu - a czymś takim stał się serwilistyczny wobec personalnie Jarosława Kaczyńskiego - Instytut Pamięci Narodowej. Motywacja jest jasna - dość manipulacji, dość gry politycznej lustracją, dość udawania, że chodzi o oczysczenie państwa i rozliczenie. Ta polityczno - lustracyjna hucpa trwa już od ponad półtora roku - i czas ją przerwać, czas wyłożyć karty na stół. Nie tylko parę kwitów w teczkach jest, nie tylko dziury, które można pokazać. Są również rejestry, są zeznania - i są wewnętrzne raporty i rejestry służb w zbiorze zastrzeżonym. I może się okazać, że wymachiwanie sfałszowaną lojalką i pustą teczką - to nie wszystko.” A co na to lustrująca poczynania „Gazety” Kataryna? Otworzyć archiwa - jak najbardziej. Ale Michnik to Michnik – więc pisze podejrzliwie: „Szeregi zwolenników pełnej jawności rosną w zawrotnym tempie odkąd w piątek stało się jasne, że Trybunał nie zgodzi się na żadne odtajnienie archiwów. Można więc zupełnie bezpiecznie być „za", dopiero co na jawność nawróciło się SLD, a dzisiaj dołączył sam guru ruchu antylustracyjnego, Adam Michnik. Bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że skapitulował, nie on i nie po tak długiej walce, raczej zrozumiał wyrok Trybunału podobnie jak ja - nie ma ryzyka, że Trybunał coś przepuści. A może chodzi o coś jeszcze innego? Zadziwiająca deklaracja, traktuję ją jako zapowiedź nowej bitwy a nie koniec starej wojny.” Rozrywkową koncepcję ma Igor Janke :według jego wersji naczelny "Gazety" zawsze nienawidził komunistów, ale po 1989 r. zszedł do lustracyjnego podziemia, bo widział, że atmosfery do lustracji nie ma. Przez 17 lat budował taki klimat wokół lustracji, żeby wszyscy doszli do przekonania, że trzeba otworzyć archiwa – i dopiął swego. Kataryna analizuje też punkt po punkcie wyrok TK: „Nie miałam złudzeń co do wyroku ale zaskoczyły mnie rozmiary klęski, to naprawdę była masakra. Trybunał zakwestionował wczoraj takie przepisy, że chyba stworzenie jakiejkolwiek sensownej ustawy lustracyjnej obejmującej te grupy, które powinny być zlustrowane stało się po prostu niewykonalne. Jeśli ktoś natomiast się łudzi, że teraz to już tylko pełne otwarcie archiwów to spieszę donieść, że we wczorajszym wyroku jest już zapowiedź przyszłego wyroku w sprawie każdej ewentualnej ustawy o otwarciu archiwów. Zapomnijcie o pełnym otwarciu archiwów skoro niekonstytucyjne jest otwarcie częściowe.” I w takim klimacie rodzą się już nowe rewolucyjne koncepcje (bo jak nazwać pomysły premiera na obejście kontroli Trybunału Konstytucyjnego?). Tomasz Styś ma już gotowy projekt zmian konstytucji: Chce, by przed uchwaleniem nowej ustawy lustracyjnej dodać do art. 51 Konstytucji ust. 6:
piątek, 11 maja 2007
Po wyroku
No i stało się - Trybunał zdecydował. Gdyby to nie był piątek wieczorem, zapewne mielibyśmy już zalew komentarzy w blogosferze. Póki co polecam komentarz Igora Jankiego (to nie koniec lustracji) oraz eumenesa, który otwarcie wzywa PiS, żeby teraz nie publikował wyroku w DZIENNIKU USTAW, bo da to czas na zniszczenie wrogów. UPDATE 21.43 Ewa Milewicz z GW pisze o zającu i winie, czyli o wyroku TK. A Lukasz Warzecha z FAKTU apeluje, by otwarcia archiwów IPN nie mylić z lustracją. The day after
Dzieje się w lsutracji, choć już było troszkę ciszej. Ale kilka godzin przed wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego blogosfera oczywiście w sprawie lustracji wrze. Krzysztof Leski z TVP3, o którym ktoś niedawno słusznie napisał, że komputer jest częścią jego ciała, wie już, co główni aktorzy dramatu trybunałowego powiedzą po wyroku. Polecam fragment o tym, jakiej to przykrości nie chce robić żonie poseł Kalisz. Publicysta FAKTU Łukasz Warzecha ubolewa nad tym, że zawierucha wokół TK obrzydzi ludziom, a zwłaszcza młodemu pokoleniu jakąkolwiek refleksję nad przeszłością. Fakt, że FAKT już dziś na pierwszej stronie i w środku ogłasza, że sędziowie TK to kanalie, z owym obrzydzaniem nie ma jednak niestety, w przekonaniu Warzechy, nic wspólnego. Azrael, jeden z czołowych blogerów lewicowych, atakuje PiS:
Foxx słusznie nie pozwala wywinąć się Platformie Obywatelskiej od odpowiedzialności za ten bałagan. Mam wrażenie, że zwolennicy taktyki PiS w Trybunale Konstytucyjnym zaczytują się dziś w FAKCIE i nie mają czasu pisać na blogach. Przeciwnicy, to co innego. Na przykład Marek Siwiec, eurodeputowany SLD, boi się, co będzie dalej. Blogosfera zapewne ożywi się po 16, gdy Trybunał zacznie odczytywać wyrok. Może kataryna znajdzie wówczas czas, by coś skrobnąć?
czwartek, 10 maja 2007
"Interesujące Papiery Natychmiast" czyli dylematy z Trybunałem
Jednym z słów, których w "Gazecie" nie można używać w tytułach tekstów jest słowo "dylematy". Więc tu sobie pofolgowałem :) Na początek ciekawostki. Kto pobierał nauki na inkryminowanym wczoraj przez posła Arkadiusza Mularczyka wydziale prawa Uniwesytetu Warszawskiego? Odpowiedź - na blogu Pawła Wrońskiego. A co wspólnego ma IPN z filmem Miś? - odpowiada Darek Ćwiklak Ale - łatwo powiedzieć, że posłowie PiS zarzucając sędziom TK współpracę z SB (mimo, że jeden odmówił współpracy, a 2 został zarejestrowany dopiero 19 czerwca 1989 r.) atakują instytucję, ktora ma być niezależna, żeby bronić nas przed pomysłami polityków. Bardziej muszą się nagimnastykować zwolennicy PiS. Gdańszczanin dowodzi, że prezes TK prof. Jerzy Stępień popełnił w czasie rozprawy kilka błędów: Gdańszczanin daje rady reprezentującemu Sejm/PiS posłowi Mularczykowi: "Stępień Decydując się na wykluczenie tych sędziów stwierdził, że nie dają rękojmi niezależności w rozpatrywaniu tej sprawy. Trzeba pamiętać, że owa niezdolność nie powstała w momencie wydawania decyzji o wykluczeniu a obiektywnie istniała cały czas. Tym samym wykluczeni sędziowie nie powinni glosować poprzedniego dnia w sprawę wykluczenia sędziów negatywnie odnoszących się do idei lustracji. Sąd powinien usunąć wady, które mogły wpłynąć na błędy w podejmowaniu wczorajszej decyzji. A kto jest wśród tych którzy gwarantują bezstronność? To wg Galby np. prof. Teresa Liszcz - współzałożycielka Porozumienia Centrum. Igor Janke apeluje: "Jestem za lustracją, wiec uwalcie tę ustawę!" "Następna będzie lepsza. Bo, chciałbym przypomnieć, za pełnym otwarciem teczek jest PO, SLD (choć ciągle w to nie mogę uwierzyć) no i jak rozumiem – prezydent. Wiec ciach, zróbcie to" - pisze Janke. I - co rzadkie u prawicowego publicysty docenia pomysł SLD na to co zrobić z tzw. danymi wrażliwymi: "Być może Dziś, obok 2 dnia rozprawy przed TK, jeszcze jedno ważne wydarzenie. Tym razem blogowe. To pierwszy wpis Ewy Milewicz od Jej słynnego wpisu z 6 marca, kiedy oświadczyła na blogu, że się nie zlustruje. Ewa napisała, że IPN, dostarczając kwity na sędziów na zamówienie polityków działa jak "dostawa pizzy na telefon". A po wypowiedzi premiera, że każdy z sędziów TK może podlegać jakimś zarzutom, podejrzewa, że wkrótce jedyną osobą poza podejrzeniami będzie sam Jarosław Kaczyński. Pod jej wpisem znalazłem świetne rozwinięcie skrótu IPN (autorem jest Util ): "IPN - Interesujace Papiery Natychmiast - działamy na terenie całej IV RP, otwarci do ostatniego sędziego Trybunału Konstytucyjnego."
piątek, 06 kwietnia 2007
Jak lustrować, żeby się wszystkim podobało?
Speckomando „Gazety” ds. lustrowania blogów wynosi śmieci, wiesza firanki i stoi w kolejkach (po zakupy albo do spowiedzi), więc najmłodsi muszą ratować byt oddziału. W ramach przedświątecznego wyciszenia Azrael krzyżuje kopie z Kataryną (w sprawie wypowiedzi Macieja Damięckiego, że przesłuchania przez UB były łatwiejsze niż rozmowa z historykiem IPN dla publikacji „Dziennika”). Ale od fundamentalnego sporu radykalnego przeciwnika lustracji z jej radykalnym zwolennikiem, ciekawsze są dwa spojrzenia zwolenników lustracji. Igor Janke (Rzeczpospolita) pisze, że trzeba przyjąć nową ustawę, ktra po prostu otworzy archiwa dla każdego: Niech każdy tam ma prawo zajrzeć. Niech każdy szef ma prawo sprawdzić swoich pracowników. Kto chce zatrudniać agentów - niech zatrudnia. Kto nie chce - niech ma prawo ich zwolnić. Żadnych innych sankcji. Każdy będzie mógł wtedy sam zinterpretować zawartość teczek. Porównać tak różne przypadki, ja np. Andrzeja Krawczyka, Małgorzaty Niezabitowskiej i Lesława Maleszki. i każdy sam wyciągnie wnioski. Jasne będzie kto naprawdę współpracował, kto spotkał się kilka razy i nic specjalnego nie doniósł a kto podpisał jeden papier i na tym koniec. Nie będzie niedomówień. Kto chciałby udowodnić niewinność mógłby to zrobić poprzez sąd. Czy to dobry pomysł? ”Prawdziwie czerwony” El Comandante snuje na to taką wizję: Niech tłumoki opętane nienawiścią się dowiedzą, kto był gejem, kto dziwkarzem, a kto lubi abawy sado-maso. A potem po osiedlach będą rozchodzić się plotki: ten, co tak obściskuje dzieci, to pedofil, sam czytałem w aktach bezpieki. A tamten to narkoman. A tamten pijak. Tamten dziwkarz. A tamta się puszczała. Jego myśl rozwija Krzysztof Leski (TVP3) - ale martwi się nie o lustrowanych, ale o ich bliskich: Przyjmę teraz ryzykowne założenie: kto walczył z komuną, liczył się z konsekwencjami. Także taką, że PRL-owskie media obsmarują go na podstawie esbeckich papierów. Powiedzmy, że przeżyje i to, iż taką krzywdę uczyni mu wolna Polska. Dlaczego jednak wolna Polska ma robić to ludziom naprawdę Bogu ducha winnym? Mam na myśli np. krewnych i znajomych figuranta. Leski opowiada, co w swojej teczce znalazł na temat mamy. Miał szczęście, bo gdy jej o tym powiedział „przeczytała teczkę zaśmiewając się do łez”. Pisze jednak: Uwolnij wyobraźnię. Pomyśl, co mogłoby w twojej teczce znaleźć się nie o tobie, lecz o twoich ówczesnych bliskich, jak mogłoby to wpłynąć np. na twoje małżeństwo, stosunki z dziećmi, jak dziś tłumaczyć, żeś nie wielbłąd... No i mam niedosyt. Ta ustawa zła, inna też będzie zła. A jak nie będzie żadnej ustawy lustracyjnej, to dopiero będzie źle. Więc w jaki sposób dogodzić zwolennikom lustracji?
sobota, 31 marca 2007
W roli głównej Maciej Damięcki
W tym tygodniu w serialu „Agent” wystąpił zawodowy aktor, do którego teczki po żmudnym śledztwie dotarli dziennikarze „Dziennika”. I zaczął się problem. Bo to nie osoba z pierwszej linii Układu, mająca wpływ na biznes czy politykę, która odpowiada za całe zło III RP. Zamiast tego - lubiany aktor, który nawet w mundurze Hitlerjugend w „Stawce większej niż Życie” mógł wydawać się sympatyczny.
piątek, 23 marca 2007
Jak wpadłem w sidła lustratorów
W Polskim Radiu czekała dziś na mnie pułapka lustracyjna. Zaatakowany z zaskoczenia tuż po siódmej rano, zaspany i wypełniony zbyt małą ilością kawy, dałem się zaskoczyć lustratorom. Szczegóły na blogu Endgame.
wtorek, 20 marca 2007
A studenci wolni przekrzykują się, kto ma rację...*
Blogowe tuzy w poniedziałek jarały się** przede wszystkim efektowną niedzielną konwencją PiS. Temat lustracji na moment wyszedł z mody. Zajrzałem więc na parę studenckich forów internetowych i poczytałem co studenci myślą o lustracji na swoich uczelniach. Najpierw – forum Teki – pisma studentów Uniwersytetu Szczecińskiego.
------------------------------------------ "Zobacz co się dzieje, biały syf w telewizorze,
niedziela, 18 marca 2007
O pluszowych krzyżach RAZ jeszcze
Ile wart jest protest przeciwko lustracji? Hipokryzję dziennikarzy i naukowców, którzy nie chcą składać oświadczeń o współpracy z służbami PRL bezlitośnie obnaża na swoim blogu Rafał Ziemkiewicz. W tekście „Pluszowych krzyży rośnie las” idol przeciwników Adama Michnika ocenia „fanfaronadę, jaka przewala się przez łamy „Gazety Wyborczej” i pism afiliowanych”. Gdyby cokolwiek, ale to cokolwiek za to groziło, choćby pogrożenie palcem, pewnie by się ruch „obywatelskiego nieposłuszeństwa” nie rozwijał tak dziarsko. Ale... „Polityka” przedrukowuje swoistą „ekspertyzę prawną” autorstwa mecenasa Widackiego. Gwiazdor polskiej palestry, pytany, co grozi dziennikarzom, którzy przystępują do bojkotu, odpowiada w stylu charakterystycznym dla siebie i całej naszej schamiałej „elyty”: „mogą ich w dupę pocałować” (z kontekstu wynika, że Kaczyńscy). Krzyże, z których dobiegają nas dziś chóralne „okrzyki rozpaczy” są już nie tylko pluszowe, ale jeszcze z masażem relaksacyjnym. W niektórych środowiskach stokroć więcej odwagi i charakteru trzeba będzie, by oświadczenie złożyć, niż je pod dyktando arbitrów elegancji zbojkotować. Ziemkiewicz sięgnął po „Politykę”. A ja sięgnąłem po „Przekrój”. A tam długa rozmowa z prof. Markiem Safjanem, b. prezesem Trybunału Konstytucyjnego. Safjan: – To nie jest tak (...), że odmówienie podpisania oświadczenia lustracyjnego to czyste pozerstwo, „bunt pięknych i mądrych”, bo nie pociągnie za sobą żadnych sankcji. Otóż konsekwencje są bardzo poważne. Osoba, która nie składa oświadczenia, jest traktowana tak jak kłamca lustracyjny, z tymi samymi skutkami, a polegają one na zakazie wykonywania funkcji publicznej. W wypadku dziennikarza na zakazie pisania we wszelkich organach prasowych. Utrata możliwości wykonywania funkcji dotyczyć też będzie na tej samej zasadzie pracownika naukowego czy członka samorządu zawodowego, który nie podpisał oświadczenia. Sankcja (...) obejmuje zarówno osoby zatrudnione w instytucjach państwowych, jak i prywatnych: na prywatnej uczelni, w prywatnej telewizji czy gazecie uznanej za medium prasowe. Jeśli dziennikarz złamie ten zakaz, sankcje objąć mogą także wydawcę. (...) Może to być na przykład skreślenie z rejestru dopuszczonych do obiegu pism prasowych albo odebranie koncesji na fale radiowe lub telewizyjne. Dwie sprzeczne opinie prawników - komu tu uwierzyć? Ziemkiewicz i jego admiratorzy będą powoływać się na prof. Widackiego, przeciwnicy lustracji a la Czwarta RP - na prof. Safjana. Ja w tym wypadku wybieram Safjana. Bynajmniej nie dlatego, że jestem dziennikarzem ”Gazety”. Przede wszystkim dlatego, że „swoista ekspertyza prawna” Widackiego, na której swój wpis opiera Rafał Ziemkiewicz, pochodzi z rubryki „Polityka i obyczaje”, gdzie czytelnicy sięgają głównie po to, by się pośmiać. Dominik Uhlig Żakowski na pluszowym krzyżu
Lustracji poświęciła wielki wpis Kataryna, najsłynniejsza blogerka wśród polskich anonimów. Kataryna jest gorącą zwolenniczką lustracji wśród dziennikarzy, nic więc dziwnego, że według niej ci, którzy na debacie w RZECZPOSPOLITEJ wypowiadali się przeciwko lustracji, są w błędzie. Albo płyną z prądem. Bo według Kataryny Tomasz Lis wypowiada się przeciwko lustracji dziennikarzy, tylko dlatego, że tak wypada. Co prawda kataryna nie zauważa, że dziś towarzystwo i salon to dziennikarze pro-IVRP-owscy, a nie ci z drugiej strony, ale to przeszkadza w tworzeniu myśli, więc po co głowę sobie zawracać takimi szczegółami. Nie, żeby Lis nie walił mocno zwolenników liustracji. Oto tylko jedna próbka: - Lustracja jest elementem budowania w Polsce państwa strachu. Państwa szantażu. Najgorsze momenty historii USA przywołuje natomiast Daniel Passent. W swym blogu Passent kojarzy dzisiejszą lustrację nie tylko z Marcem 1968, ale nawet z senatorem McCarthym i nagonką na komunistów w Ameryce w latach 50. Pisze więc Passent:
MCarthy był głupcem, a skutki jego idiotycznej nagonki Amerykanie odrabiają do dziś. Ale przy okazji miał także rację - w rządzie USA było wówczas co najmniej kilkunastu wysoko postawionych szpiegów radzieckich. Antoni Macierewicz, gdy mówi, że większość szefów MSZ po 1989 r. to agenci, nie tylko mówi głupio, ale na dodatek nie ma racji. Nieoceniony Rafał Ziemkiewicz tym razem cytuje Janusza Szpotańskiego. Jak rozumiem, chodzi o to, że odmawiający podpisania deklaracji lustracyjnej to Gęgacze. Jeśli chodzi o argumentację, odsyłam do blogu Ziemkiewicza. Przy okazji polecam drugi PS. Ziemkiewicz pisze w nim, że ludzie mówią mu, że w jednym z poprzednich peanów na temat lustracji napisał bzdurę o Michniku. Ponieważ Ziemkiewicz nigdy za nic nie przeprasza, a o Michniku przecież wie wszystko, więc tylko podaje, że mówi się, że napisał bzdurę. Prawdziwa perełka szkoły prostowania własnych błędów. Anonimowy Pysio daje przykład, jak dać odpór Żakowskiemu, Milewicz i innym. Mimo, że urodził się po 1972 roku, a więc ustawa lustracyjna go nie obejmuje, Pysio składa oświadczenie lustracyjne i dumnie dodaje, że jego godność na tym nie ucierpiała. Szkoda tylko, że oświadczenie jest anonimowe. Polecam też pierwszy komentarz Docenta Stopczyka pod wpisem Pysia. Miodzio. Mało coś tych weekendowych wpisów. Czyżby emocje lustracyjne opadały? Na zakończenie naprawdę ważna wiadomość ostatniej doby: Michelle Pfeiffer wciąż jest piękna. |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Blogi z lustracją (uzupełniane po zacytowaniu; czekamy na propozycje)
Gazeta Wyborcza
Lustracja wykształciuchów
To my tutaj piszemy
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||